Miało być kolorowo a będzie w czerni i bieli.
Nie jestem znawcą ani zagorzałym wielbicielem Flamenco.
Cała moja wiedza na temat tego nurtu sprowadzała się do kilku prostych skojarzeń być może nie do końca trafnych
- miejsce – Hiszpania
- wykonawca – ? być może Gipsy Kings
- instrument – gitara, głos i dłonie
- kolor – czerwony
- ubiór – czarny garnitur, długie suknie
- emocje dużo gorących emocji
może jeszcze filmy Almodowara ale to już chyba zbyt daleko posunięte skojarzenia.
To właśnie przez te emocje i kolor czerwony tkwiący gdzieś głęboko w podświadomości musiałem zdjęcia zrobić w czerni i bieli. Oświetleniowiec do koncertu podszedł rutynowo. Zafundował nam mieszankę zieleni fioletów i tym podobnych zimnych odcieni. Nie ukrywam że aż skręcało mnie ze złości jak na to wszystko patrzyłem. Mimo burzliwej dyskusji z małżonką która twierdzi że na tego typu zdjęciach musi być kolor postanowiłem się go jednak pozbyć.
Poniżej kilka zdjęć z koncertu Noeli Sabarea więcej na stronie Galerii








